Kościół jako Katedra.

Taki tytuł zaproponowałem księdzu proboszczowi na mój
artykuł z okazji jubileuszu 1050 lecia biskupstwa
poznańskiego. Tak jakby bardziej teologicznie może żeby coś
było, nie tylko historycznie? Rzuciłem nieśmiało. Czyli
eklezjologia? Zapytał pewnie ksiądz Tomasz Sobolewski.
Bardzo proszę! Odrzekł radośnie. W ten sposób zacząłem
studiować eklezjologię – czyli naukę o Kościele. Znalazłem w
sieci wykłady z teologii ks. dr hab. J. Lipniaka, wykład z
eklezjologii liczy bez mała stron 300
(http://www.lipniak.eu/index.php/wyklady/eklezjologia)
Przyznaję, że nie podołałem mu jeszcze w całości, bo mimo,
że czyta mi się ten wykład z wypiekami na twarzy, jak
powieść sensacyjną, to z drugiej strony jednak jest to teologia
akademicka per se. Dlatego myślę, moje streszczenia nauki o
Kościele – eklezjologii rozbić na kilka (trzy?) części. Ta
będzie pierwszą. Zacznę też od refleksji osobistej i
historycznej jednocześnie, jako myśli przewodniej. Lektura –
dziękuję proboszczowi, natchnionemu Duchem Świętym –
wykładu ks. dr hab Lipniaka o eklezjologii rzuciła mi sporo
światła na waśnie, spory i konflikty w Kościele
współczesnym. Zaczynam, co nieco, z tego rozumieć. A ma
się to zupełnie wprost do historii eklezjologii. Mianowicie
eklezjologię dzielimy na tą do Vaticanum II i po Vaticanum II
– czyli współczesną. Do tej się też ograniczę. Dlaczego tak?
Otóż nauka o Kościele – eklezjologia – do Soboru
Watykańskiego II bardzo mocno była osadzona w historii i z
historią związana – w czasie wypraw krzyżowych np. –
Kościół był w teologii i duszpasterstwie – traktowany jako
armia, powszechną metaforą była wojna. W czasie reformacji
Kościół był oblężoną twierdzą broniącą się przed hordami
heretyków. Nic dziwnego, że Sobór Watykański II – który
Kościołem zajął się jako celem swej refleksji – aż dwa
spośród czterech najważniejszych dokumentów poświęca
eklezjologii właśnie. Są to konstytucja dogmatyczna o
Kościele Lumen Gentium – zawiera całą współczesną
eklezjologię – eklezjologia w „pigułce” – (Lipniak, ib).
Drugim dokumentem jest Konstytucja duszpasterska o
Kościele Gaudium et spes – nie da się zrozumieć tej pierwszej
bez drugiej, są wzajemnie powiązane. Nauka SWII o Kościele
została radykalnie odnowiona, zreinterpretowana – w duchu –
biblijnym oczywiście – wyzwalając niejako eklezjologię z jej
historycznych naleciałości. W ten sposób po SW II
eklezjologia staje się oczyszczona, odnowiona przez swe
własne biblijne źródła. Sobór przyniósł też – nie bójmy się tak
rzecz ująć – częściową realizację postulatów reformacji –
liturgię w językach narodowych, prywatne czytanie Biblii w
językach narodowych (tj. powszechność tłumaczeń Biblii i
konieczność codziennego obcowania ze Słowem Bożym dla
każdego) oraz bardzo mocny zwrot w kierunku ekumenizmu.
Widać to jasno we wzmiankowanych wyżej soborowych
dokumentach. Jaki to ma związek z nauką o Kościele –
eklezjologią? Bezpośredni i dosłowny. O ile przed Soborem
Watykańskim Drugim Kościół bywał armią, toczył wojnę,
bronił wiary w oblężonej twierdzy przeciw heretykom:
innowiercom i protestantom o tyle po Soborze poprzedni
śmiertelni wrogowie Kościoła są… naszymi braćmi.
Radykalna zmiana retoryki. Mało tego: Żydzi, protestanci i
muzułmanie a nawet ateiści i ludzie innych wyznań są albo już
to częścią Kościoła, albo są nią potencjalnie. „To co to za
Kościół?” O tym właśnie traktuje współczesna eklezjologia –
ta posoborowa, którą będę Wam w kolejnych odcinkach
przybliżał. Za ks. dr hab. J. Lipniak, ib. (…) znana nauka
Soboru na temat różnych stopni przynależności do Kościoła.
Sobór wskazuje aż siedem stopni przynależności bądź
przyporządkowania do Kościoła. Pełne uczestnictwo daje
pozostawanie w więzach wyznania wiary, sakramentów,
zwierzchnictwa kościelnego i wspólnoty (…). Na drugim
miejscu wymienieni są katechumeni, „którzy za sprawą Ducha
Świętego z wyraźnej woli swojej pragną być wcieleni do
Kościoła i już dzięki temu pragnieniu są z nim w łączności”
(…). Następnie Sobór wskazuje na związek Kościoła -Ludu
Bożego z tymi, którzy są ochrzczeni, ale nie wyznają całej
wiary bądź nie zachowują jedności wspólnoty pod
zwierzchnictwem Następcy Piotra. Jako elementy więzi
wymienione są: przyjmowanie Pisma Świętego jako normy
wiary i życia, wiara z miłością w Boga Ojca wszechmogącego
i w Jezusa Chrystusa, Syna Bożego i Zbawiciela. Wielu z nich
posiada episkopat, sprawuje Eucharystię, żywi nabożeństwo
do Dziewicy Bogarodzicielki i inne (15). Następnie Sobór
wskazuje na tych, którzy jeszcze nie przyjęli Ewangelii, a są w
rozmaity sposób przyporządkowani do Ludu Bożego. Wśród
nich na pierwszym miejscu wymieniony jest Naród Wybrany,
który pierwszy otrzymał przymierze i obietnice i z którego
narodził się Chrystus. Następnie wymienieni są muzułmanie,
którzy uznają Stwórcę oraz wyznając, iż zachowują wiarę
Abrahama razem z członkami Kościoła czczą Boga jedynego i
miłosiernego, który sądzić będzie ludzi w dniu ostatecznym.
Sobór mówi wreszcie o tych, którzy bez własnej winy nie
poznali jeszcze Ewangelii Chrystusowej i Kościoła
Chrystusowego, bądź w ogóle nie doszli do wyraźnego
poznania Boga, a usiłują wieść życie uczciwe, które Kościół
traktuje jako przygotowanie do Ewangelii i jako dane im przez
Tego, który każdego człowieka oświeca, aby ostatecznie
posiadł życie wieczne.
Zarzuty jakie stawiają krytycy Soborowi Watykańskiemu II
dotyczą m.in. właśnie eklezjologii: „Jak to żyd czy protestant
czy muzułmanin może być moim bratem w wierze?” Tak. Patrz
cytat wyżej. Jeżeli niektórym już zapalają się lampki
ostrzegawcze, to dobrze. Mianowicie, widać już, kto i co w
Kościele współczesnym mówi i czy to o tym świadczy, czy
jest on w Kościele (eclessia) posoborowym, ekumenicznym,
w Kościele, którego głową jest Chrystus, a wszyscy, za
których umarł na krzyżu członkami jego mistycznego ciała,
czy przedsoborowym, który broni się przed heretykami w
oblężonej murami nieomylności twierdzy? Czy jest w Kościele
(eclessia) posoborowym, w którym zesłaniem Ducha
Świętego Ojciec i Syn Dwunastu apostołów (czyli biskupów
zgodnie z eklezjologią) posyła na cały świat, by głosić
ewangelię wszystkim (narodom), czy w Kościele
przedsoborowym, który postrzega się jako armię toczącą
wojnę z innowiercami?
Smaczku nie tylko historycznego dodaje fakt, że bardzo duży
wkład w kształt w.w. dokumentów soborowych miał wybitny
teolog kardynał Ratzinger, później Benedykt XVI. Nasz
ukochany Jan Paweł II, jeszcze jako kardynał Wojtyła i
wybitny teolog rozkochany w Vaticanum II był jako teolog
prawą ręką posoborowego papieża Pawła VI, czego wielki
wpływ widać choćby w encyklice Humanum Vitae, którą
będziemy na łamach JS się zajmować wkrótce. Także papież
Franciszek ewangelicznym swym Duchem, który aż dmie od
czasów soboru watykańskiego II wpisuje się w tradycję
Benedykta XVI i Jana Pawła II, twórców i popularyzatorów
SWII, jest ich godnym następcą w soborowym nauczaniu,
które radykalnie wróciło do korzeni, do źródła, do Biblii.
Widać ten odnowiony Duchem Świętym powrót wspaniale we
współczesnej eklezjogenezie: skąd wziął się Kościół? W
świetle nauki Soboru Watykańskiego II całościowym ujęciem
zagadnienia genezy Kościoła jest koncepcja integralna (za
Lipniak, ib.) W tej koncepcji geneza Kościoła jest ujmowana
całościowo – od wcielenia, poprzez całe życie i działalność
Jezusa, aż do zesłania Ducha Świętego. Punktem wyjścia jest
wcielenie, w którym nastąpiło połączenie Boskiej i ludzkiej
natury, warunkujące pełnię Objawienia i zbawienia w Jezusie
Chrystusie. Ks. dr. hab. J. Lipniak przytacza następujące
eklezjotwórcze (tworzące Kościół) punkty wywodzące się
właśnie wprost z Pisma Świętego: a. Eklezjotwórczy charakter
nauczania Jezusa, b. Eklezjalna proegzystencja Jezusa, c.
Królestwo Boże i cuda Jezusa, d. Ustanowienie Dwunastu z
Piotrem na czele, e. Ostatnia Wieczerza w genezie Kościoła
f. Eklezjotwórcza rola krzyża, g. Zmartwychwstanie jako
finalny fakt eklezjogenezy, h. Eklezjogenetyczny dar Ducha
Świętego. Odniosę się dzisiaj głębiej tylko do punktu f. Czy
Chrystus umarł na krzyżu za wszystkich, czy tylko za
niektórych? Czy odkupił grzechy wszystkich, czy tylko
niektórych? To jest to pytanie, na które odpowiedź zgodna z
katolicką teologią każe widzieć brata w każdym – nie tylko
żydzie, protestancie, muzułmaninie. Ale i sąsiedzie ateiście,
sąsiadce świadkowi Jehowy i nie tak dalekim jak by się
wydawało buddyście. Czy to znaczy, że Kościół Święty
obejmuje wszystkich, nawet tych, którzy w nim formalnie nie
są, bo są innej wiary, nawet tych, którzy nie wierzą wcale?
Chrystus w dziele Zbawienia umarł na Krzyżu za wszystkich,
winy odkupił wszystkim, jego Odkupienie sięga całej
przeszłości i przyszłości, choć odbyło się w czasie, sięga poza
czas. Wszyscy ludzie żyjący na ziemi (i ci, co pomarli i ci, co
dopiero się narodzą) są zatem w Kościele? Niewątpliwie tego
właśnie chce Ojciec i Syn i Duch Święty: „Aby Bóg był
Wszystkim we Wszystkich” (1 Kor 15,31) – o tym właśnie
traktuje eklezjologia jako nauka o Kościele. C.D.N. Tomasz
Raginia

1 myśl w temacie “Kościół jako Katedra.”

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s